Corcho, czyli Korek to dwumiesieczny podenco ibicenco, vel podenco z Ibizy, vel ca eivissenc, vel ibizan hund. czyli jednym slowem podenek
przywiezlismy go wczoraj – cale 250 km, ciezkie 250 km dla psiaka, ktory nigdy wczesniej nie jechal samochodem – a w dodatku ma okropna chorobe lokomocyjna. ale pod koniec wreszcie zasnal na moich kolanach. niestety, bedzie musial sie przyzwyczaic do podrozy, bo my jestesmy bardzo mobilni
poniewaz pracujemy, Korek bedzie musial zostawac sam w domu. plan jest taki, ze w poludnie ktores z nas bedzie do niego przyjezdzac (na szczescie mamy blisko do pracy i zawsze mozna wyskoczyc), sprzatnac “niespodzianki”, wyjsc z nim na chwile… i przy okazji napic sie kawy. i tak do skutku, tzn. az sie nauczy nie brudzic w domu. albo az my dostaniemy swira
zobaczymy, co z tego wyjdzie.