piec dni podenka

Juz od poczatku bloga wzial w leb zamiar notowania psiego “zycia na goraco”, bo zabraklo czasu, sily i dostepu do internetu. W sumie moze i dobrze, bo to byl ciezki tydzien. Nadal staramy sie „wyczuc” charakter Korka, i zaplanowac postepowanie wobec niego, ale wcale nie jest to takie proste. Postanowilismy dac mu troche czasu na aklimatyzacje, i wykorzystal go w pelni :) Jest strasznie ufnym szczeniakiem, potrzebuje ciaglej uwagi, nigdy za malo pieszczot i zabawy… W sumie chyba norma w tym wieku?

Czego nauczylismy sie o Korku podczas tych 5 dni:

- Jest bardzo ciekawy, nic nie umknie jego uwagi. Wszystko go interesuje. Nic dziwnego, wszystko jest dla niego nowe :) Ale juz widze, ze ma zadatki na psa „myslacego”, czyli szkolenie nie bedzie latwe…….

- Jest z chodowli kennelowej, ale w wersji lux ;) (buda w rozmiarze malego domku kempingowego plus wielki wybieg), i widac, ze wychowywal sie bardziej wsrod psow niz wsrod ludzi. Efekty:

a) nie zebrze przy stole. Od razu probuje na niego wskoczyc ;) Coz, nauczyl sie, ze czego nie zje pierwszy, to zjedza jego bracia. Mnie to cieszy, bo jednak chyba latwiej go bedzie oduczyc kradziezy jedzenia, niz gdyby wyl pod stolem liczac na datki. Trzeba sie za to oduczanie wziac jak najszybciej, zanim podrosnie na tyle, zeby moc faktycznie wskakiwac na stol.

b) nie zalatwia sie w domu! Mysle, ze potraktowal dom jak swoja bude, czyli przedluzenie legowiska. W kazdym razie jeden z powazniejszych problemow wczesnego dziecinstwa mamy z glowy. No, chyba raczej powinnam napisac: wie, ze nie nalezy zalatwiac sie w domu. Zdarzyl mu sie „wypadek” kiedy po raz pierwszy zostal sam (ale to chyba ze stresu). I druga wpadka juz z mojej winy, bo gluptaskowi pomylilo sie okno z drzwiami, i drapal w nie chcac wyjsc, a ja zamiast pomyslec, smialam sie ze pies chce wyjsc oknem… no i w koncu zanieczyscil parapet. Musze byc bardziej czujna.

c) w zabawie podgryza bardzo delikatnie. Matka dobrze go wychowala :)

d) doskonale reaguje na inne psy! Jestem pod ogromnym wrazeniem. Obawialam sie troche pierwszego kontaktu z dosc szczekliwym i malo subtelnym psem sasiada. Pierwszego dnia slyszac szczekanie Korek wykonal w tyl zwrot i zwial. Za drugim razem nie zdazyl (ja tez nie zdazylam go odwolac), bo pies wybiegl nagle z bramy. I co zrobil moj szczeniak? Grzecznie usiadl i pozwolil sie obwachac, nie okazujac ani strachu, ani nie narzucajac sie z czulosciami. Bardzo madrze sie zachowal (a ja i tak sie wystraszylam i mam nauczke, zeby byc bardziej czujna i nie spuszczac go z oka)

- po raz pierwszy znalazl sie w domu, tzn. wewnatrz budynku. Absolutna fascynacja. Poza stolem, niezwykle interesujace sa: zlew (cieknaca woda!), toaleta (j.w.), kuchenka (natychmiast trzeba zaczac oduczac go od skakania i obwachiwania palnikow, wiadomo dlaczego), a takze schody, bo stojac na nich mozna zajrzec co jest na stole.

a oto Korek w ogrodzie – nad kubkiem z kawa (czyli: poludniowy spacerek ekspresowy):

Korek z kawa

Dodaj komentarz