pierwsza wystawa

omal nie zapomnialam napisac: w niedziele bylismy na wystawie psow. czystym przypadkiem, kompletnie nieprzygotowani. po prostu – w piatek spotkalismy znajomego, ktory powiedzial ze jedzie, i zapytal, czy bysmy sie nie wybrali. ze mozna zglosic psa juz na miejscu. no to sie wybralismy.

w sumie chodzilo nam przede wszystkim o to, zeby ktos Korka profesjonalnie obmacal i powiedzial, czy beda z niego ludzie, tfu, znaczy podenki ;) i zeby sie przyzwyczajal do ringu.

i tak to Korek wystartowal w klasie szczeniat. jako jedyny podenko, wiec to zaden sukces, ze otrzymal note bardzo dobra. szkoda, ze nie bylo porownania. na finale: piate miejsce. i wcale nie spodziewalam sie wiecej, bo niby od szczeniat nie wymaga sie stania w postawie itp., ale Korek przeszedl samego siebie w kategorii zachowywania sie jak dupa wolowa. no spojrzcie tylko:

wystawa1

typowa pozycja Korka zaklopotanego. “ale czego ode mnie chca?”

wystawa2

w ruchu. morda do przodu: “spadamy stad, prawda?”

wystawa3

ogladanie uszu. “no zooostaw mnie juz”

wystawa4

ogladanie zebow: “mowilem zostaw!”

ale musze przyznac, ze poza ringiem zachowywal sie wzorowo. zero stresow. grzecznie wital sie ze wszystkimi (uwielbiam go za to witanie; Korek nie podlatuje do obcych psow, tylko siada i majta ogonem. jak pies chce powachac, to powacha, a jak nie, to trudno. bez laski). musimy sie wziac za cwiczenie pozycji wystawowej (troche mnie to martwi, bo nie umiem…), bo wstyd; a niektore szczeniaki mlodsze od niego ustawialy sie rewelacyjnie.

nigdy nie bylam entuzjastycznie nastwiona do wystaw (i nie wystawialam zadnego z moich psow), ale jeszcze pare takich przygod i chyba zlapie zylke hazardu ;) sie ma podenka, to sie chce go pokazac swiatu ;)

Odpowiedzi: 2 do “pierwsza wystawa”

  1. Kinga i Dino mówi:

    Musze przyznać, że krok po kroczku zakochuje się w Twoim psie. :D

  2. ania mówi:

    I tak byl dzielny.

Dodaj komentarz